wtorek, 10 września 2013

JAK WRÓCIĆ DO NORMALONOŚCI PO WEEKENDZIE FOLGOWANIA?

Wszyscy czasem lubimy sobie pofolgować z jedzeniem bądź alkoholem szczególnie gdy przychodzi weekend :) Wiadomo wesela, urodziny, parapetówki, weekendowe wypady dają pretekst do objadania się i nadużywania alkoholu. Czasami zdarza się nam przeholować co owocuje wzdętym brzuchem, zatrzymaniem wody i kacem. My nazywany takie weekendy ironicznie "fit weekendami" :) . Trzeba pamiętać, że nie należy się w takim przypadku winić i rozpamiętywać każdej pochłoniętej kalorii tylko szybko brać się w garść. Jest na to kilka dobrych sposobów:


PRZESTAŃMY SIĘ OBWINIAĆ

Nie należy czuć się winnym. Obwinianie się w niczym nie pomoże, a wręcz może zaszkodzić. Możemy to sobie wytłumaczyć w ten sposób: jeśli się ciągle obwiniamy to się stresujemy, co za tym idzie wydzielają się hormony stresu. Poza innymi negatywnymi skutkami nadmiaru kortyzolu, takimi jak podwyższone ciśnienie krwi i obniżona odporność, hormon ten powoduje dodatkowo odkładanie się tłuszczu w okolicach brzucha :) Należy tez pamiętać, że nawet po największym weekendowym obżarstwie nie przybędzie nam od razu 2 kilo tłuszczu. Jeśli waga po "fit weekendzie" poszła w górę to jest to zazwyczaj wina zatrzymanej w organizmie wody. Nie panikujmy, weźmy głęboki oddech i myślmy o przyszłości bo przeszłości nie jesteśmy w stanie zmienić.


NIE PODDAWAJMY SIĘ

Ile razy po weekendowym obżarstwie stwierdziliście: "To nie ma sensu, skoro i tak zjadłam tyle pustych kalorii przez te 2 dni to jeszcze dzisiaj dokończę ten kawałek pizzy/ciasta, który został z imprezy i nic się przecież nie stanie, i tak spieprzyłam już sprawę."?  Takie myślenie prowadzi zazwyczaj do porzucenia zdrowego stylu życia..U mnie kilka razy przez takie podejście weekendowe folgowanie przerodziło się w tygodniowe. Pamiętajmy każdy posiłek się liczy. Skończmy obżarstwo z końcem weekendu/imprezy i wracajmy do zdrowego jedzenia jak najszybciej!




NAWADNIAMY SIĘ ŻEBY POZBYĆ SIĘ TOKSYN

Kiedy pijemy alkohol (który jak wiadomo odwadnia) często zagryzamy go tłustymi i wysoko-węglowodanowymi przekąskami - najczęściej słonymi, które dokładają swoje trzy grosze do zatrzymania wody w organizmie. Żeby pozbyć się nagromadzonej wody paradoksalnie należy pić jej więcej. Nasze ciało zaprogramowane jest na przetrwanie więc kiedy pijemy mało wody i do tego odwadniamy się alkoholem i solą nasze ciało zatrzymuje tą resztę wody, którą ma, aby organy mogły prawidłowo funkcjonować. Podsumowując : po weekendzie folgowania dobrze jest pić ok 3 litrów wody dziennie (oczywiście małymi porcjami).

SPOŻYWAJMY POKARMY PEŁNE SKŁADNIKÓW ODŻYWCZYCH

Po objadaniu się pustymi kaloriami bez żadnych wartości odżywczych należy uzupełnić zaległości. Naładowane zdrowiem jedzenie pomoże organizmowi powrócić do normy. Polecam zielone koktajle owocowo-warzywne. Przez pierwsze 2 dni poweekendowego detoksu jedzmy minimum węglowodanów (zważając na to, że w weekend spożyliśmy ich pewnie najwięcej). Na talerzu powinno lądować zdrowe białko, zdrowe tłuszcze i dużo warzyw, możemy tez przekąszać owoce. Ograniczenie węglowodanów pomoże też pozbyć się zatrzymanej wody. Węglowodany złożone zaczynamy dodawać w 3dniu (np. słodkie ziemniaki, płatki owsiane).


WSPOMAGAJMY SIĘ SUPLEMENTAMI

Można zastosować probiotyki pomagające dbać o zdrowie jelit, multi-witaminę, która uzupełni braki witaminowe i kwasy omega 3 zmniejszające stany zapalne. Nie zapominajmy też o skórze. Należę do osób, które po wypiciu jednego piwa wieczorem, rano mają już widocznie suchą skórę. Ratunkiem jest maseczka z zielonej glinki wyciągająca toksyny, a potem nawilżająca.


ĆWICZMY!

Zwłaszcza jeśli odpuściłeś to sobie w weekend.Nic tak nie poprawia samopoczucia po niezdrowym weekendzie jak porządny trening. Można przy okazji wypocić trochę toksyn. Nawet jeśli jesteśmy bardzo zmęczeni nie rezygnujmy z aktywności. Nawet mały spacer na świeżym powietrzu jest lepszy niż nic!

M.

Część artykułu to tłumaczenie z http://muffin-topless.com/

18 komentarzy:

  1. Bardzo dobre rady. ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)
    PS: Dodaję do Obserwowanych ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. dzięki za motywujące wskazówki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powinieneś podać źródło, bo artykuł jest w całości tłumaczony...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest w połowie tłumaczony, w połowie stworzony przeze mnie. Już wiele razy podawałam tu tego bloga jako źródło kilku artykułów i moją największą inspiracje więc to żadna tajemnica. Dla zainteresowanych http://muffin-topless.com/
      M.

      Usuń
  4. Świetne rady! Każdemu się może przydarzyć ;p
    Jeszcze polecam wyspać się:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne wskazówki :) Na pewno powiedzenie sobie "Eee tam, jak już tyle zjadłam to mogę przecież zjeść na obiad pizzę, popić litrem coli i zagryźć czekoladą, bo dbanie o siebie dalej nie ma sensu" jest błędem. Jesteśmy tylko ludźmi. Grzeszki się zdarzają, ale trzeba grzeszyć z głową! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety często "odpuszczam sobie" resztę dnia, kiedy już poważnie zepsułam sobie żywienie. Czasem to już leci z automatu, a czasem pewnie z mniej lub bardziej świadomą radością zwyczajnie sobie folguję... :) /Marta

      Usuń
  6. jeszcze nie widziałam artykułu o tej tematyce więc bardzo dobry pomysł, znalazłam tu dużo swoich błędów myślowych, znacie mnie? :)
    rzeczywiście, w drodze po zdrowie i wymarzoną figurę ważny jest każdy krok, utrwalona zmiana nawyków (ale bez wyskoków raczej nie da się żyć, więc trzeba psychicznie być gotowym na "wybaczanie" sobie:)), myślenie długofalowe.

    OdpowiedzUsuń
  7. dokładnie, ja bym dołożyła jeszcze coś - często na imprezach po kawałku tortu/pizzy stwierdzamy że spieprzyliśmy właśnie - i dodajemy sobie kolejne pół pizzy, czy kilka kawałków ciasta, nie potrafimy się zatrzymać. to jest sztuką, żeby minimalnie sobie zaszkodzić.
    i nie wbijać na kacu na siłownię, bo ... ludzie, to naprawdę widać i czuć, nie katujcie się ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...ale rowerek lub inny lżejszy sport na kacu (chyba że gigancie) działa zbawiennie ;) Polecam. /Marta

      Usuń
  8. mi po tym weekendzie ciężko się opamiętać. nie chodzi jedzenie, bo z tym nigdy nie folguję, tylko bardziej o alkohol. I zauważyłam, że wiele osób własnie po takim "fit weekendzie" dalej go ciągnie niestety, zamiast wziąć się w garść.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo przydatny artykuł ! Myślę, że weekendy rzeczywiście są największą zmorą zdrowego stylu życia, grunt to żeby wiedzieć jak z tym walczyć i uzupełniać braki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przydatny wpis:) Takie rady uświadamiają że człowiek to tylko człowiek,ale wtedy kiedy trzeba musi wiedzieć kiedy się opamiętać:)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja mam na odwrót - o wiele łatwiej jest mi się pilnować w weekend. Oj, żeby tak cofnąć efekty objadania się w kilka dni... :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wydaje mi się, że to ograniczanie węgli po fat-weekendzie nie jest zbyt dobrym pomysłem... że lepiej po prostu wrócić do zdrowego jedzenia, bez kombinowania, żeby na spokojnie wbić się w dawny tryb :) Ten gwałtowny brak węglowodanów może skopać i tak osłabioną psychikę i włączyć kolejny dzień laby... ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. 100 % racji !najważniejsze to po imprezie następnego dnia nie zjeść od razu na śniadanie tostów z serem i szynką ( a na to ;przynajmniej ja mam zawsze ochotę ;p) ale produkty pełnoziarniste jak np owsianka, czy pełnoziarnisty chleb, a przez cały dzień pic wodę i zajadać pyszne warzywa i owoce.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja właśnie po kilku takich weekendach tyję i znów trochę czasu mi zajmuje dojście do regularnego zdrowego odżywiania. Kilka takich weekendów (wesela, imprezy, wyjazdy) potrafi naprawdę rozregulować nam plan odżywiania. Z reguły dobrze działa warzywna-owocowa dieta w poniedziałek-wtorek, lekkostrawna aby jelita odpoczeły. Na mnie dobrze robi ograniczenie mięsa, tłustych serów, glutenu i nabiału wtedy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ehh szczególnie najgorsze jest to: ok jeszcze jeden dzień objadania się nie zaszkodzi.. i potem kolejny i kolejny..i po diecie :)

    Evessna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń