poniedziałek, 24 lipca 2017

RECENZJA KSIĄŻKI: NATALIA GACKA "DIETA FIT"

Na początku zaznaczam, że nie jest to post sponsorowany. Książkę kupiliśmy sami i nikt nie zapłacił nam za promocje :)


Jakiś rok temu W. przyniósł do domu książkę Natalii Gacki "Dieta FIT". Wysłany na zakupy spożywcze wygrzebał ją gdzieś w Biedronce za około 20 zł. Pamiętam jak rzuciłam mu wtedy spojrzenie pt. "Co Ty mi tu do domu przyniosłeś jakąś książkę kucharską z dziwną panią". Ta "dziwna" pani okazuje się być mistrzynią świata fitness i dietetykiem klinicznym. Szczerze wcześniej o niej nie słyszałam. Teraz mija rok od kiedy korzystamy z książki i pomyślałam, że przyszedł czas na mini recenzje bo książką jest naprawdę BARDZO GODNA POLECENIA.



Na pierwszy rzut oka wydała mi się nudna. Jaglanka z owocami.. to znam.. placuszki z twarogu.. już robiłam.. been there, done that...Ale po bliższym przyjrzeniu się znalazłam parę perełek, a i z czasem skusiłam się na dość znane mi przepisy i okazało się, że dzięki trochę innym proporcjom proste potrawy zyskały nowy wymiar.

Wypróbowaliśmy większość przepisów z książki i dużo z nich zagościło na stałe w naszym menu.

Plusem jest to, że przepisy zawierają ogólno dostępne w sklepach składniki - bez wydziwiania (co na początku trochę mnie zniechęciło).







Książka ma krótki wstęp o zasadach zdrowego odżywiania - dla osób obeznanych w temacie - nic nowego.

Przepisy dzielą się na działy: śniadania,obiady, kolację i przekąski (desery).

Podana kaloryczność i makroskładniki dla 1 porcji i całej potrawy.

Podsumowując uważam, że naprawdę warto kupić tę książkę zarówno jeśli się zaczyna przygodę ze zdrową michą, ale i też jeśli już się myśli, że zjadło się zęby na zdrowych przepisach i nic was nie zaskoczy :)



Aha.. na końcu książki znajdują się 2 mini treningi - pewnie przydatne dla zupełnie początkujących, ja nie korzystałam.

Wzrzuciłam parę stron z książki (z zamazanym tekstem bo wciąż nie jestem pewna czy mogę udostępniać część treści).




Nie wiem gdzie jeszcze można dostać książkę bo tak naprawdę sama jej nigdzie nie widziałam, ale pewnie na allegro można ją jeszcze znaleźć.

M. :)



środa, 19 lipca 2017

WYSOKOBIAŁKOWE PLACUSZKI TWAROGOWE


Pyszne placki z twarogu i mąki gryczanej, świetne na śniadanie. Jeżeli lubicie pankejki, a macie dość kombinacji typu: płatki owsiane, jajko i banan/jabłko polecam spróbować tych placuszków. Nie są słodkie, ale mają fajny serowy smak i fajnie się komponują z owocami.



Przepis pochodzi z książki Natalii Gacki „Dieta Fit”, chociaż ja zmieniłam trochę proporcje pod swoje potrzeby oraz zmodyfikowałam sposób przygotowania.

Oto składniki na 6 placuszków:  519 kacl, B:39, W:32, T:25:

-160 g twarogu półtłustego
-1 duże jajko
-kakao 5 g (łyżeczka)
-mąka gryczana (20g)
-wiórki kokosowe (10g)
- szczypta proszku do pieczenia (w przepisie nie ma ale ja zawsze dodają trochę)
-owoce (u mnie 90g nektarynki i 15g borówek)
- olej kokosowy 5g (łyżeczka)

Twaróg rozgniatamy dokładnie widelcem, dodajemy jajko, mąkę, proszek do pieczenia, kakao i wiórki. Dokładnie mieszamy. W oryginalnym przepisie formujemy małe placki, na które nakładamy owoce i układamy na papierze do pieczenia, pieczemy w piekarniku ok. 20 min w 180 st. Ja wolałam placuszki przygotować tak jak zawsze to robię w przypadku tego typu przepisów czyli usmażyć na patelni: rozpuszczamy na patelni olej kokosowy, wylewamy masę formując małe placuszki i smażymy po kilka minut z każdej strony. Owoce ułożyłam już na usmażonych plackach. 

Smacznego!

poniedziałek, 17 lipca 2017

Muzyka podczas ćwiczeń.

Nie od dziś wiadomo, że podczas aktywności fizycznej bardzo ważna jest muzyka. Zarówno podczas ćwiczeń wykonywanych w siłowni jak i tych wykonywanych na świeżym powietrzu takich jak: jazda na rowerze, bieganie, żeglarstwo czy nawet joga. Jednak aby cieszyć się faktycznie doskonałym dźwiękiem warto zainwestować w dobrej jakości słuchawki.


Co nowego dla miłośników niezapomnianych doznań muzycznych, fit wygody oraz wyjątkowego designu przygotowała znana i ceniona od 90 lat marka Pioneer?



Słuchawki nauszne Pioneer SE-MJ561BT to nowatorski, przyciągający wzrok design połączony z trwałością które sprawdzą się podczas różnorodnej aktywności fizycznej. Połączenie szczotkowanej stali z nausznikami i pałąkiem w kolorze czarnym lub brązowym. Możliwość bezprzewodowego słuchania muzyki (Bluetooth) aż do 15 godzin – bez ładowania słuchawek czy szukania kabla. Idealna opcja na długą jazdę rowerem czy rejs na Mazurach. Głęboko rezonująca reprodukcja dźwięku niskiej częstotliwości z 40-milimetrowego przetwornika daje wyjątkowe odczucia słuchania muzyki jak podczas koncertu ulubionego zespołu czy artysty. Jeśli lubisz nieszablonowy look podczas swoich rozlicznych aktywności out of home  – bezprzewodowe słuchawki  Pioneer SE-MJ561BT są do tego stworzone!

Słuchawki douszne Pioneer SE-CL722T zachwycą z kolei miłośników minimalizmu nie chcących jednak rezygnować z maksymalnej wygody czy dobrej jakości brzmień i … mających stroje sportowe z małymi  kieszeniami. Metalowa obudowa w 5 kolorach: czarnym, niebieskim, czerwonym, miedzianym czy białym zapewnią czyste średnie i niskie dźwięki oraz wytłumi niechciane drgania. 8 mm membrana umieszczona blisko kanału usznego zapewni moc dźwięku. Dzięki zintegrowanemu mikrofonowi można również odbierać i rozłączać rozmowy telefoniczne. Słuchawki douszne Pioneer SE-CL722T to wygoda, prostota i funkcjonalność – tak ważne podczas wszelkich aktywności sportowych.

Słuchawki douszne Pioneer SECL5BT, których premiera jest planowana na sierpień 2017, zostały zaprojektowane specjalnie dla najbardziej wymagających, wybitnie aktywnych osób. Występują w 5 kolorach: szarym, niebieskim, czerwonym, zielonym oraz białym.  Słuchawki Pioneer SECL5BT są odporne na zachlapania oraz co warte podkreślenia, bardzo lekkie. Posiadają ergonomiczny uchwyt umożliwiający przypięcie klipsa do ubrania co zapobiega wypadaniu słuchawek nawet przy skokach czy przewrotach. Biegniesz z kolegą czy koleżanką? Sparujcie swoje słuchawki  i słuchajcie wspólnie tej samej muzyki. Bateria słuchawek wystarcza na 8h nieprzerwanej pracy.

Słuchawki Pioneer SE-MJ561BT, SE-CL722T, SECL5BT  są standardowo optymalnie przystosowane do współpracy z systemami Android, Windows oraz smartfonami Apple. Objęte są również 12 miesięczną gwarancją.  

Więcej informacji dostępnych jest na www.pioneer.pl

czwartek, 13 lipca 2017

LETNIA SAŁATKA ZE SZPINAKIEM I BRZOSKWINIĄ




To jeden z kilku fajnych przepisów, który został mi po nieudanej przygodzie z dietą Ewy Chodakowskiej z Bebio (link do posta z recenzją). 


Super pomysł na lekką sałatkę na słodko. Fajnie sprawdza się jako drugie śniadanie.
Zmodyfikowałam lekko składniki i ich proporcje.

Potrzebujemy:
-80 g szpinaku
- 100 g brzoskwini lub nektarynki (myślę, że truskawki też by pasowały)
-15 g płatków migdałowych

Na dressing:
- 1 łyżka oliwy z oliwek
-1 łyżeczka miodu
-1 łyżka soku z cytryny
- szczypta pieprzu

Przygotowanie:
Szpinak umyć i pozbawić łodyżek (mnie osobiście wkurzają i zawsze je obrywam). Wrzucić do miski, pokroić brzoskwinie w kostkę. Płatki migdałowe uprażyć na suchej patelni i dodać do sałatki.

Dressing:
Ja przygotowują w słoiczki. Wszystkie składniki wrzucamy do małego słoiczka, zakręcamy i energicznie potrząsamy do połączenia składników. Polewamy sałatkę.

MAKROSY:  265 kcal, B: 6, W:17, T:18



Smacznego!

wtorek, 11 lipca 2017

NISKOKALORYCZNY TRUSKAWKOWY KEKS

Przepis pochodzi z bezpłatnej gazetki Bezbolesne Usuwanie Cukru z Diety, którą za darmo możecie ściągnąć TU.



Robiliśmy go już 3 razy w sezonie truskawkowym. Ciasto jest pyszne, lekkie, wilgotne i znika w mgnieniu oka. Jako, że sezon truskawkowy już się skończył planujemy zrobić keks w wersji z borówkami lub nektarynkami - myślę, że będą tu świetnie pasować.

Kawałek ciasta to  tylko 85 cal.

Potrzebujemy:

- 100 g mąki orkiszowej (u nas pełnoziarnista)
- 50 ml mleka (u nas kokosowe)
-50 ml jogurtu naturalnego
-3 jajka
-40 g ksylitolu
-aromat waniliowy lub naturalną wanilię
-200 g truskawek bądź innych owoców

Jak to zrobić:

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywno. W misce łączymy: żółtka, wanilię lub aromat, jogurt, mleko, ksylitol i mąkę.
Ubite białka łączymy delikatnie z uzyskaną masą.
Masę wlewamy do formy (u nas silikonowa więc nie ma potrzeby wykładania jej papierem). Kiedy wlejemy już połowę ciasta dodajemy warstwę truskawek. Przykrywamy pozostałą częścią ciasta i znów układamy resztę truskawek.
Pieczemy ok 40 min w 180 st.




W przepisie nic nie zmieniałam bo jest idealny. Jedyne z czym można by pokombinować to inne owoce. Można też dodać kakao jeśli chcemy, żeby ciasto smakowało czekoladowo.

Niedługo będziemy testować te opcje.

Smacznego!

poniedziałek, 10 lipca 2017

RECENZJA DIETY EWY CHODAKOWSKIEJ BEBIO - BE DIET






3 miesiące temu zdecydowałam się na zakup diety od Ewy Chodakowskiej z strony Bebio.pl. Od razu na wstępie zaznaczę (bo ma to duży wpływ na moją ocenę diety), że jestem osobą szczupłą (60 kg, 170 cm) ćwiczącą od lat po 4- 5 razy w tygodniu i na co dzień odżywiającą się zdrowo.  Mam jednak problem ze zrzuceniem dosłownie ok. 4 kg tkanki tłuszczowej umiejscowionej głównie na udach (mój największy kompleks) i cellulitem, który mimo lat zdrowego odżywiania i dużej aktywności fizycznej jak był tak jest. Zdecydowałam, że czas może pomyśleć o diecie ułożonej przez  profesjonalnego dietetyka  bo może robię jakiś błąd. Wybór padł na Bebio. Zachęcona pozytywnymi opiniami setek dziewczyn w Internecie wykupiłam dietę na 2 miesiące (koszt  99 zł) za cel wpisując utratę 4 kg.

Post składa się z plusów i minusów diety, opisu moich efektów (a raczej ich braku) oraz podaniu przykładowego jadłospisu jakiego możecie się spodziewać po Bebio.


PLUSY  (tych jest niestety  niewiele):

-Urozmaicone menu obiadowe. Nie jest to codziennie kurczak z ryżem lub indyk z kaszą. Jeśli chodzi o obiady to znajdziemy tu wszystkie rodzaje mięs: kurczaka, inyka, wołowine, ryby, krewetki itp. Jedynie sosy są nieco monotonne bo zawsze składają się z cebuli i pomidora ewentualnie z ładowanych wszędzie na siłę pieczarek.

-Smaczne drugie śniadania – często w formie koktajli, ale tez różnego rodzaju placuszków i mini sałatek. Naprawdę na plus – kilka z tych przepisów zostanie na zawsze moim menu.

-Ogólnodostępne, stosunkowo tanie produkty. Nie znajdziesz tu oleju kokosowego,  ksylitolu, mąki migdałowej czy babki jajowatej. Wszystkie produkty spokojnie kupi się w popularnych dyskontach. Chociaż to może nie do końca dobrze bo jak zobaczyłam w przepisie na domowy budyń, 2 łyżki cukru to aż mnie otrzepało..

-Opcja zamienników i możliwość wymiany posiłków – NAPRAWDĘ MEGA PLUS. Przy każdym daniu pojawiają się zamienniki  jego poszczególnych składników, a jeśli cała potrawa nam nie odpowiada mamy opcje zamiany całego posiłku (ok. 20 opcji wymiany do wyboru, a więc całkiem sporo).

-Kontakt z dietetykiem. Codziennie można zadać pytanie na czacie, lub napisać maila do dietetyka, który układał naszą dietę. Odpowiedź w przypadku maili jest najczęściej następnego dnia.

-Opcja zmniejszenia ilości mięsa, nabiału lub pieczywa w diecie – pojawiła się chyba po wielu skargach na kosmiczną ilość tych składników w diecie. Jednak ta opcja nie bardzo mi pasowała, mimo, że uważałam, że nabiału i pieczywa jest stanowczo za dużo to po zmniejszeniu ich ilości zaczęły się pojawiać dziwne, bardzo mało apetyczne przepisy..Co jest gorsze: codziennie 3 kromki z twarogiem na śniadanie czy kilo brzoskwiń z gorgonzolą? Hmm..

- w panelu diety generuje się lista zakupów na cały tydzień, nie trzeba samemu jej tworzyć

- dieta uczy jedzenia posiłków regularnie o stałych porach i daje pogląd jak duże porcje powinny być spożywane na każdy posiłek porcje



MINUSY:

- na wstępie mamy możliwość wykluczenia MAXYMALNIE 10 składników z diety. Wiadomo ludzie najczęściej wykluczają mleko, gluten itp. Wszytsko ok, ale z każdym dodanym składnikiem wyskakuje  niepokojąca informacja „możliwość skomponowania zbilansowanej diety spadła do 40,30,60 %) Serio?? Po wykluczeniu brokuła, mleka i pieczarek….? Nie można bez tego ułożyć zbilansowanej diety?? Nie sądze..Chodzi o to, że dieta bebio korzysta z bazy ok. 300 gotowych  przepisów i po prostu im więcej produktów wykluczamy tym bardziej muszą się pogłowić nad doborem potraw bo dania generowane przez komputer będą się po prostu coraz częściej powtarzać.

- dziwne proporcje składników. Czasem miałam wrażenie, że układając przepis dietetyk nie myśli jak to będzie razem wszystko smakować/wyglądać, a bierze pod uwagę tylko to, alby kaloryczność się zgadzała. Przykład: drugie śniadanie: sałatka ze szpinaku, brzoskwini i migdałów. Migdałów 10 g, brzoskwinia: 1 sztuka, szpinaku: 300 g (czyli takie małe wiadro). W tym przypadku pasująca ilość szpinaku do całości to ok. 50 g. Kolejny absurd diety: smażenie piersi z kurczaka przyprawionej jedynie pieprzem na suchej patelni, a potem dodanie innego tłuszczu do posiłku w formie np.orzechów.. Lub do obiadu mamy zagotować w wodzie  suchą , nieprzyprawioną pierś kurczaka (120 g), podczas gdy do kolacji mamy sałatkę z 30 g kurczaka i tutaj smażymy go już na 2 łyżkach oliwy…Pojawił się też przepis na tortille z komentarzami pod nim (użytkownicy mogą oceniać dania i zostawiać pod nimi komentarze), że nijak z tego przepisu nie chce wyjść ciasto. Mimo, że takich komentarzy było sporo przepis dalej sobie funkcjonuje w najlepsze.

- NABIAŁ NABIAŁ I JESZCZE RAZ NABIAŁ.  Codziennie (nie przesadzam) w diecie znajduje się twaróg i jogurt. Jeśli jakimś cudem tak się nie zdarzy bądź pewna, że zastąpi go serek wiejski i mleko w kolosalnych ilościach (nie wiem swoją drogą jak to się stało skoro mleko wykluczyłam).

- 8 KROMEK CHLEBA DZIENNIE. W zyciu nie jadłam tyle pieczywa co na bebio. U mnie to pół biedy bo jest to chleb an zakwasie, który sama piekę, ale patrząc na zdjecia potraw dodawane przez użytkowników widziałam, że najczęściej był to zwykły biały chlebuś z supermarketu (czasem ciemny – a więc zapewne biały, ale barwiony karmelem). Zgroza. Na śniadanie 3 kromki (z twarogiem a jakże), na drugie śniadanie (jeśli nie zastosowałam opcji zamiany) 2 kromki, na kolacje kolejne 3 kromki.. Nie ma co.. zatęskniłam za moimi jajecznicami i kaszą jaglaną z owocami, owsiankami i innymi..

- DIETA BEBIO JEST DIETĄ NAŁADOWANĄ WĘGLOWODANAMI. Dla bardziej zorientowanych w temacie powiem, że moje menu to 1800 kcal, a makrosy rozkładały się tak: WW ok.: 250-300 g (masakra), B: ok. 100 g (moim zdaniem za mało o ok. 20 g), T: 60 kg (tu wszytsko się zgadza bo to gram na każdy kilogram masy ciała). Większość diet redukcyjnych (a tak reklamuje się bebio , na panelu po wejściu pisze jak byk „dieta odchudzająca’) jako zbilansowaną diete redukcyjną proponuje (wszystkie wartości podaję dla mojej wagi i mojej aktywności fizycznej!) W 130 B 120 T 60.  Widać gołym okiem, że w BEBIO liczba węglowodanów jest podwojona. Napisałam nawet do dietetyka z prośbą o obcięcie 100 g węglowodanów i w odpowiedzi  dowiedziałam się, że wtedy dieta nie byłaby zgodna z zasadami zdrowego odżywiania… Taaa :]

- Ewa Chodakowska tyle trąbi, że nie waga się liczy a spadające centymetry w obwodach , a tymczasem w ankiecie bebio podajesz tylko wage, którą aktualizujesz co tydzień. Czym więc mierzyłabym efekty jeśli wyrzuciłabym wagę, tak jak radzi Ewa ? ;)


Reasumując uważam, żę DIETA BEBIO NIE JEST DLA OSÓB, KTÓRE JUŻ SĄ SZCZUPŁE I MAJĄ PODSTAWY WIEDZY O ODŻYWIANIU. Nie kupujcie tej diety bo niczego dobrego tu nie znajdziecie. Dieta sprawdza się (co potwierdzają liczne komentarze zachwyconych osób które tracą na tej diecie ponoć 2 kg tygodniowo) u osób (sorry) GRUBYCH. I to jestem w stanie zrozumieć. Jeśli ktoś jadł 1000 g węgli na dzień i nagle dostanie 300g to spadek wagi jest nieunikniony. Jeśli jadł na obiad zupkę chińską a dostanie kurczaka z ryżem to na pewno schudnie, jeśli na drugie śniadanie pochłaniał batony, a dostanie koktajl owocowy to nie ma cudów. Musi chudnąć.
W efekcie na bebio po 2 miesiącach diety udało mi się zrzucić niecałe 2 kg (efekt tylko na wadze, w lustrze bez zmian). Efekt jednak mimo wszystko i tak pozorny bo dla eksperymentu postanowiłam przez tydzień ważyć się codziennie i wahania wagi z dnia na dzien to nawet 2 kg! Pisząc do dietetyka maila z pytaniem dlaczego nie ma efektów dostałam 2 razy odpowiedz, że jestem osobą szczupłą, u której waga jest w normie, więc organizm sam broni się przed spadkiem wagi i nic tu nie da się zrobić. Cóż pozostaje mi powtórzyć po raz kolejny. JEST TO DIETA, KTÓRA ZADZIAŁA TYLKO U OSÓB Z WIDOCZNĄ NADWAGĄ, KTÓRYM OBCE SĄ TAKIE ŚNIADANIA JAK JAGLANKA  I KTÓRYCH JEDYNĄ AKTYWNOŚCIĄ FIZYCZNĄ JEST WEJŚCIE CODZIENNIE NA 2 PIETRO  Z LITREM COLI POD PACHĄ.


Jedyna fajna rzecz, która została mi po tej diecie to nawyk spożywania posiłków o stałych porach i kilka fajnych przepisów na drugie śniadania (które ze względu na ilość węgli powinny raczej funkcjonować jako desery).





Dla jako takiego poglądu czego możecie się spodziewać na diecie wrzucam 2 przykładowe dni  z diety bez podania dokładnych proporcji (ja wybrałam 4 posiłki w takiej kolejności, ale można więcej i w innej kolejności, dostępna jest też opcja lunch box):


ŚNIADANIE: 3 kromki z masłem i twarogiem z rzodkiewką
2 ŚNIADANIE : koktajl na mleku z bananem i truskawkami
OBIAD:  kurczak duszony z pomidorem i cebulą + warzywa + ryż
KOLACJA: 3 kromki z pomidorem

Inny dzień:


ŚNIADANIE: 3 kromki z masłem, szynką ,ogórkiem kiszonym i mozarellą
2 SNAIDANIE: płatki owsiane z bananem i jogurtem
OBIAD: makaron z truskawkami
KOLACJA: 3 kromki z  serkiem wiejskim i ogórkiem

Panel wygląda tak: 




Mam nadzieje, że mój post pomoże komuś w wyborze/odrzuceniu tej diety. Sama szukałam takiej obszernej recenzji  napisanej przez osobę zorientowaną w temacie zdrowego odżywiania przed zakupem diety, ale niestety nie znalazłam.  Bebio reklamujące się jako dieta dobrana INDYWIDUALNIE musi wziąć pod uwagę , że inną diete należy ułożyć dla osoby chcącej zejść ze 100 do 70 kg a inną dla osoby ważącej 60 i chcącej zejsc do 56 bez utraty tkanki mięśniowej. Niestety ta dieta (jak i pewnie inne dostępne w Internecie) jest generowana komputerowo. Jedynym gwarantem indywidualnego podejścia jest wizyta u dobrego dietetyka, która będzie nas kosztować kilka razy tyle co Bebio.

Aha i jeszcze na koniec. Moja sylwetka wygląda tak (zarówno przed dietą jak i po, ponieważ nic się nie zmieniło):





środa, 5 lipca 2017

NAJCZĘSTSZE WYMÓWKI TRENINGOWE

Wiele osób rozpoczynających swoją przygodę z aktywnością fizyczną bardzo szybko się zniechęca. Niektórzy już po pierwszym treningu, inni po tygodniu, miesiącu, a jeszcze inni kiedy przez pewien czas nie widzą efektów. Trening jakiejkolwiek dyscypliny wymaga od nas samodyscypliny, systematycznosci i w pewnym sensie poświęcenia bez tego raczej nie można liczyć na efekty o czym wiele osób zapomina i szuka najprostrzej wymówki żeby tylko zrezygnować. Wymówki to nic innego jak usprawieliwianie przed samym sobą własnego lenistwa. Watro zobaczyć jakie są najczęstrsze i spróbować zrozumieć ten mechanizm. 



1. Zakwasy, zmęczenie - sam znam parę osób, które następnego dnia po pierwszym treningu stwierdziły "to nie dla mnie" , "wszystko mnie boli" , "juz nie ćwicze". Zakwasy to naturalna sprawa przynajmniej na początku kiedy nasz organizm nie jest przyzyczajony do aktywności. Jeśli są bardzo duże to warto zrobic 3-4 dni przerwy i wrócić do treningów na nowo. Być może poziom intensywności, który sobie narzuciliśmy jest zbyt duży w stosunku do naszego poziomu wytrenowania i stąd olbrzymie zakwasy. Podchodząc do treningu po odpoczynu zastanów się czy nie za bardzo się forsujesz i zmniejsz intensywność wysiłku. Tak naprawdę każdy organizm potrzebuje dwa do trzech tygodni by przyzwyczaić się do nowych aktywności. W tym okresie poleca się treningi ogólnorozwojowe. 

2. Nie mam czasu - nie masz czasu na treningi ? Tak naprawdę nikt kto chodzi do pracy ma rodzinę też go nie ma dlatego trzeba tak sobie poukładać dzień by wygospodarować tą godzinę czy dwie na trening. Brzmi nieralnie ? To pomyśl ile czasu spędzasz popołudniu przy komputerze czy TV. Równie dobrze można wziąść hantle w dłoń i coś poćwiczyć. Dobrze zaplanowany dzien pozowli spokojnie iść do pracy, spędzić czas z rodziną, iść na trening, a także poleniuchować. Masz mniej czasu wieczorem, trenuj przed pracą. Ja jestem 4 razy w tygodniu na 6:00 rano na treningu, a prace zaczynam o 8:00

3. Brak szybkich efektów - to chyba jedna z najczęstrzysz wymówek wiele osób porzuca treningu bo po dwóch treningach nie schudło 20 kg albo nie ma kaloryfera na brzuchu. Niestety efekty przychodza ale po czasie i systematycznej pracy w kuchni i na treningach. Dlatego trzeba wyznaczyc sobie realne cele wtedy łatwiej bedzie nam je osiągnąć i cieszyć się nimi. Na początku załóż, że schudniesz  2 kilo w dwa tygodnie, a nie 20 i wtedy na pewno będziesz dużo bliższy celu. Jeśli pomimo wysiłków nadal nie ma efektów trzeba jeszcze raz przeanalizować nasze odżywianie, treningm, może trzeba wspomóc się suplementami diety, a może trzeba zwiększyć czas przeznaczony na regenerację? 

Reasumując: 

Najważniesze by wytrwać w treningu to systematyczność, dobry plan działania, wyznaczone cele realne do osiągnięcia, odpowieni czas na regeneracje, dieta i suplementy oraz odrobina motywacji :)